Moje Chorwackie wakacje...Crikvenica

W tym roku  w końcu udało się wyjechać na krótkie wakacje do Chorwacji...było gorąco ale i pięknie...

Rezerwując wakacje miałam bardzo małe pole do popisu,ograniczał mnie czas,mieliśmy do wykorzystania konkretne daty i ciężko było znaleźć ofertę,która by nam odpowiadała.
Wyjazd podzieliłam na trzy części czyli trzy miejsca.Z racji tego,że dojazd zajmował dobre kilkanaście godzin a podróż z dzieciakami do najłatwiejszych nie należy. O dziwo maluch był bardzo grzeczny i dzielnie zniósł całą trasę.Starszy trochę marudził ale nie było najgorzej.
Pierwsze dni zatrzymaliśmy się w hotelu Golfer w miejscowości Sveti Martin na Muri .Ofertę znalazłam na travelist w świetnej cenie więc od razu zrobiłam rezerwację
Mieliśmy pokój z łazienką i nieograniczony dostęp do wszystkich basenów,a trochę ich było :) oraz posiłki -śniadania i obiadokolacje w formie bufetu.
Ogólnie Hotel był bardzo ładny i czysty ,jedzenie dobre i duży wybór,baseny również kto co chciał jedyne czego mi brakowało to balkon w pokoju:)
Dla maluszków również był pokoik zabaw,wprawdzie już lekko wysłużony ale dzieciaki fajnie się tam bawiły.Obsługa mówi w języku angielskim więc można było się dogadać :)
Bardzo byłam zadowolona z pobytu w tym hotelu i na pewno wybrałabym go ponownie.
Lokalizacja jest dość nietypowa i początkowo jak jechaliśmy to obawiałam się,że miejscu okaże się to jakiś niewypał i nie będzie zgodne z tym co przedstawione było na portalu .a to dlatego,że znajduje się on gdzieś na uboczu przy polach uprawnych i łąkach :)
Na zdjęciach  poniżejzobaczycie baseny i nasz pokój.





zdjęcia pochodzą z google,i są z stron tj(hotels.com,booking)
Po kąpielach w basenach wyruszyliśmy do miejsca docelowego czyli nad morze a dokładniej do Crikvenicy.
Dlaczego akurat tam? bo było w miarę blisko,nie chciałam wyruszać na południe Chorwacji bo uznałam,że to za daleko więc szukałam noclegu bliżej północy,obejrzałam sporo zdjęć w internecie i padło na  Crikvenice.
Nocleg rezerwowałam poprzez booking i mieliśmy wynajęty apartament z dwoma pomieszczeniami,aneksem kuchennym,łazienką i balkonem na którym przesiedzieliśmy mnóstwo wieczornych godzin :)

Zdjęcia apartamentu pochodzą z bookingu ,balkon jest ten który mieliśmy w widokiem na morze.Jedynym minusem tego apartamentu było zejście do plaży. Budynek znajduje się na sporym wzniesieniu i do plaży trzeba schodzić schodami,co z wózkiem było  nie lada wyzwaniem.O ile zejść  jeszcze się dało to z powrotem nieść wózek pionowo do góry nie było łatwo.Nie sprawdziłam dokładnie ,że tak to wygląda i mój błąd,następnym razem bardziej zwrócę na to uwagę.
Do plaży mieliśmy około 700m więc spacerek to była przyjemność.
Byliśmy na dwóch plażach.Przy pierwszej woda była głęboka i zimna więc nie nadawała się zbytnio do kąpieli z dzieckiem, druga była z drobnych kamyczków i łagodnym zejściem do wody czyli idealna dla nas :) Woda krystaliczna i cieplutka,minusem były tłumy ludzi i z trudem udało nam się znaleźć kawałek miejsca na ręcznik










Ostatnim miejscem był Budapeszt ,byliśmy tam tylko jedną noc. Nocleg jaki mieliśmy był kiepski ale nie szukaliśmy już nic po prostu wzięliśmy to co jest. Więc zdjęć wam nie pokaże bo nie ma co pokazywać. Sam Budapeszt jest przepiękny,i żałuję że nie udało nam się go zwiedzić.Jeszcze tam wrócę na dłużej i nadrobię zaległości :)









Zdjęć  nie mamy dużo,woleliśmy plażować. W Crikvenicy również nie zwiedzaliśmy nic konkretnego,czas spędzaliśmy głównie nad morzem :) Tacy z nas turyści :) 
Z racji tego,że zapomniałam spakować aparat,wszystkie zdjęcia robione są telefonem :)
Jestem bardzo zadowolona z naszych wakacji,i mogłabym codziennie chodzić na plażę gdyby tylko nasz apartament był odrobinę lepiej zlokalizowany. Następnym razem wyszukam czegoś przy samej plaży :)
W przyszłym roku wyjazd w trochę innym kierunku ale będzie równie pięknie :)
Pochwalcie się gdzie wy byliście na wakacjach? :)
Pozdrawiam
lawendowa M




Copyright © 2014 lawendowam lifestyle blog , Blogger