22:03

Sprawdzony sposób na pielęgnację skóry dziecka z AZS

AZS stało się chorobą cywilizacyjną.Zawsze było "obok mnie" tym razem jest z nami .Mój mały synek ma AZS.Pielęgnacja skóry jest trudna. Jednak znalazłam sposób ,który pomaga nam złagodzić objawy







Zaczęło się bardzo niewinnie,od małych czerwonych plamek i chropowatej skóry.Pomyślałam wtedy,że mały ma może nazwijmy to uczulenie na składniki kremu,którym smarowałam mu buzię.
Jednak z każdym dniem zaczerwienienie stawało się większe a na skórze zaczęły się pojawiać suche,łuszczące placki. Od razu zaświeciło mi się w głowie przysłowiowe "czerwone światełko" i pomyślałam,że to zapewne AZS. Na samym początku zmieniłam mleko na typowe dla alergików i po kilku dniach zauważyłam różnicę, twarz mojego maluszka wyglądała nieco lepiej.Wizyta u pediatry i alergologa tylko potwierdziła moje przypuszczenia.
Oczywiście cała litania leków,które wydaje mi się teraz z perspektywy czasu ,że nie były potrzebnie i bezsensu,że je kupiłam,bo  znalazłam swój sposób na pielęgnację skóry dzidziusia .
 Zawsze o tym zapominam ale to święta zasada ,że najlepsze są najprostsze rozwiązania
Początkowo smarowałam maluszka kremem Latopic,skład ma dobry dodatkowo zawiera metabolity bakterii kwasu mlekowego i wiele innych cennych składników.Niestety nie zadziałał tak jakbym tego chciała.
Później z polecenia sięgnęłam po Dermaveel,który sprawdził się lepiej ale ciągle mi czegoś brakowało.Wprawdzie zaczerwienienie lekko zniknęło ale zawsze wracało i mieliśmy problem z suchymi plackami na skórze.Dermaveel to było rozwiązanie na chwilę,żeby "uspokoić " skórę.

Poza maściami musiałam również natłuszczać delikatną skórę maluszka.Przypomniałam sobie wówczas o masełku SHEA, i to był strzał w dziesiątkę.
O właściwościach Shea chyba nie muszę si rozpisywać.Co ważne ja stosuje masło nierafinowane czyli nie oczyszczone,polecam wam bardzo fajny post Klaudyny ,która wyczerpująco opisała masło oraz sposoby rafinacji klaudynahebda.pl 
Wracając do mnie i maluszka, odstawiłam wszystkie maści i zaczęłam smarować masłem a dodatkowo psikałam skórę wodą termalną z La Roche Posay.
I muszę przyznać ,że ten duet sprawdził się najlepiej.Oczywiście nic nie dzieje się od razu musiałam być wytrwała i pomimo marudzenia i płaczu twardo psikałam  a następnie smarowałam kilkanaście razy dziennie. Po kilku dniach efekty były świetne.

Sama byłam zaskoczona bo początkowo nie wierzyłam ,że mój eksperyment się powiedzie ale próbowałam wszystkiego.
Wprawdzie skóra jest jeszcze sucha i chropowata ale w dotyku i wyglądzie wygląda całkiem inaczej a zaczerwienienie zniknęło.Pojawia się tylko wtedy gdy maluszek zje coś czego nie powinien. 
Jestem dumna z siebie,że udało mi się ominąć te wszystkie maści,naszpikowane sterydami itp.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego,że nie na wszystkich podziała mój sposób bo każdy przypadek jest inny i każda skóra reaguje inaczej. Tak jak w moim przypadku nie zadziałały latopic i inne maści tak samo u was masło shea i woda termalna mogą nie dawać żadnych efektów.
Dodatkowo ,podaję maluchowi probiotyki i oczywiście stosujemy dietę i unikamy alergenów nie tylko w jedzeniu.

Jeśli Ty lub twoje dziecko borykacie się z ASZ,koniecznie podziel się ze mną waszymi sposobami na radzeniem sobie z łagodzeniem objawów.

P.S moje masło to jest dokładnie to z zdjęcia wyżej,kupione online, wszystkie zdjęcia produktów pochodzą z strony ceneo.pl

Pozdrawiam
lawendowa Magda

Copyright © 2016 lawendowam lifestyle blog , Blogger