zakupy z Chin Tosave.com

Chińskich sklepów online jest tak dużo,że ciężko poznać je wszystkie. Na ogół  mają podobny asortyment o ile nie taki sam różniący się jedynie cenami i kosztami przesyłki. Jestem zwolenniczką aliexpress choć czasem zdarzy mi się kupić coś w innym "chińczyku" 


Raczej rzadko przeglądam oferty chińskich stron ponieważ tak jak wspominałam lubię aliexpress,jego asortyment mi wystarcza i ogromnym plusem jest możliwość zobaczenia realnego  zdjęcia  produktu zamieszczonego w komentarzu.Jednak jakiś czas temu napisała do mnie Pani z sklepu Tosave
Więc postanowiłam z ciekawości zgodzić się aby wysłali do mnie wybrane rzeczy.
Dużym minusem sklepu jest brak dostępności wielu produktów. Wszystko co mi się spodobało było "sold out",wybór był bardzo skromny ale udało mi się zdecydować na sukienkę,bransoletkę i poszewki. Bardzo byłam ciekawa jaka będzie jakość i jest średnio ale czego tu się można spodziewać po artykułach z Chin :) Rzeczą oczywistą wręcz było,że jakość nie będzie powalająca.

Zacznę od sukienki bo jest na prawdę ok i stawiam ją na pierwszym miejscu.
Materiał ma fajny,rozciągliwy ale nie taki typowo "chiński" sztuczny i śliski tylko miękki
Zamówiłam kolor szary a dostałam khaki,chińczykom się pomyliło i zamiast "grey" dostałam "green" w sumie podobne słowa więc zaliczyli pomyłkę.
Sukienka jest długa z tyłu i rozcięta z przodu,w talii przewiązana paskiem.
Mój rozmiar to XL leży fajnie ale jest trochę bardziej opięta w biuście niż na zdjęciu ale u  osób z mniejszym  będzie ładnie się układała. Na wakacje jest całkiem przyzwoita
Link do sukienki: women belt wrap long dress

Na poszewki skusiłam się bo spodobał mi się print w liście,który jest ostatnio bardzo na czasie więc musiałam je mieć. Ich minusem jest zła jakość nadruku,który z daleka jest ładny jednak z bliska lekko rozmazany i nie wiem czy to do końca wina nadruku czy materiału z jakiego poszewki są wykonane,wygląda to jak grubo pleciona juta ale powleczona czymś śliskim. Szkoda ,że nie są po prostu bawełniane
Link do poszewek:green pillow cover

Bransoletka to wybór całkiem nie przemyślany,po prostu zobaczyłam ją i już nic więcej nie chciałam szukać,pomyślałam że może być fajnym dodatkiem do zdjęć. Jej jakość jest kiepska,przyszła zniekształcona, i wykonanie jest raczej bublowate,prezentuje się ciekawie ale raczej nigdzie jej nie założę
Link do bransoletki:marble bangle



Nie będę polecała wam sklepu,sami zdecydujcie czy chcecie coś z  niego zamawiać.Jeśli nie boicie się kupowania "w ciemno" to warto przejrzeć asortyment i może coś ciekawego wpadnie wam w oko. Ja jestem ciekawa jakości torebek i kusi mnie biżuteria ale zdrowy rozsądek powstrzymuje mnie od kupowania zbędnych bibelotów :)

P.S moja długa nieobecność spowodowana była przygotowaniami do Pierwszej Komunii syna więc wybaczcie ale siła wyższa :D

pozdrawiam
lawendowa
Copyright © 2014 lawendowam lifestyle blog , Blogger